Bułka niewykorzystana (Poczekalnia)

Bułka niewykorzystana (Poczekalnia)

Poczekalnia to opowieść o etapie wstępnym do życia po życiu. W postać bohaterki monodramu wciela się Grażyna Bułka, dla której tekst napisał jej syn Piotr. Sam będąc aktorem, obsadził matkę w roli, w której na pewno niełatwo wystąpić. Sympatyczna pani uprawia najstarszy zawód świata.

Temat do ogrania i na poważnie, i żartem, a można również połączyć oba te sposoby, jak to się dzieje w przypadku katowickiego przedstawienia. Grażyna Bułka jest aktorką uwielbianą przez śląską publiczność w komediowym wydaniu, ale posiadającą szerokie emploi. Duży wybór scen, od tragicznych akcentów z życia bohaterki aż po zabawne opowieści z pracy i przygody kibicki, to rzecz idealnie skrojona na możliwości aktorki i oczekiwania widzów.

I wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie to, że coś w tekście nie do końca zagrało. O ile nie ma sensu za bardzo pastwić się nad wyborem tej obciążonej stereotypami profesji, to przesadna epizodyczność życiorysu i nadmiar opisów snów zaburzyły proporcje sztuki. Słuchamy fascynujących opowieści o nieprawdopodobnych sennych wydarzeniach, które nie wnoszą niemal nic do poznania historii życia bohaterki, a jednocześnie stanowią dużą partię zaledwie sześćdziesięciominutowej sztuki. Ich głównym celem jest umożliwienie Grażynie Bułce wykazania się aktorskiego. A to jest już zbyt naciągane.

Przedstawione w zarysie losy bohaterki są tragiczne. Wychowała się w biedzie na wsi, jej ojciec przeczuwał, skąd pochodzą przynoszone przez nią pieniądze, ale nie wzbraniał się przed ich przyjmowaniem. Miłość życia okazała się żonatym mężczyzną, który odszedł, bo przeszkadzał mu zawód bohaterki. Te opowieści budzą smutek i żal, ale są zbyt lakoniczne, aby zbudować postać z krwi i kości. Zostajemy skonfrontowani, niestety, z dość papierową postacią, której koloryt nadaje przede wszystkim gra aktorska Bułki. Możliwości nie zostały wykorzystane, a aktorka nadrabia grą to, czego nie ma w tekście. Budzi się we mnie żal do doświadczonej przecież reżyserki, Joanny Zdrady, że nie pokierowała tym spektaklem w inny sposób, bo tylko to wydaje się remedium.

Monodram podejmuje ważki i często eksploatowany (więc tutaj trzeba być oryginalnym, by nie przepaść i nie powtarzać) temat: co się dzieje, gdy umieramy. Piotr Bułka wykorzystał elementy religii chrześcijańskiej tworząc obraz nieba, piekła i tytułowej poczekalni. Mamy więc regulamin sporządzony przez świętych, a na samym końcu, jak w sądzie, odczytywany jest wyrok dla bohaterki. Niebo nie lubi złych uczynków, więc każde przekleństwo kwituje srogim grzmotem. Przy pomocy dźwięku odnotowuje również dobre uczynki bohaterki. Jeśli jednak szukaliśmy jakichś odpowiedzi czy choćby podpowiedzi co do wieczności, w tym spektaklu ich nie znajdziemy. Temat został potraktowany z grubsza, staje się pretekstem do zaprezentowania przez dobrą aktorkę kilku bardzo śmiesznych, komediowych trików, no i właściwie to tyle, jeśli chodzi o życie po śmierci i Poczekalnię.

Inga Niedzielska, Teatralia Śląsk
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 87/2014

Teatr Korez w Katowicach

Poczekalnia

Piotr Bułka

scenografia i reżyseria: Joanna Zdrada
muzyka: Mateusz Walach
występuje: Grażyna Bułka

premiera 31 stycznia 2014

fot. Lidia Polok