Bóg ukarał go i oddał w ręce kobiety (Wenus w futrze)

Bóg ukarał go i oddał w ręce kobiety (Wenus w futrze)

Tym biblijnym mottem opatrzona jest powieść von Sachera-Masocha Wenus w futrze, wybrzmiewa ono również na zakończenie spektaklu będącego adaptacją książki. I rzeczywiście – premierą Wenus… w Teatrze Konsekwentnym Bóg ukarał pisarza i oddał jego dzieło w ręce Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej.

Sztuka napisana przez Davida Ivesa jest klasycznym przykładem teatru w teatrze, a wystawienie jej powinno łączyć w sobie elegancję formy i siłę przekazu – zwłaszcza, że scenariusz jest oparty na kawałku świetnej i zarazem kontrowersyjnej literatury. Jednak wydaje się, że reżyserce zabrakło pomysłu na własną interpretację utworu, przez co momentami spektakl jest przewidywalny i nużący.

Warszawskiej inscenizacji brakuje przede wszystkim silnych osobowości scenicznych. Grana przez Magdalenę Popławską Wanda jest… letnia. Transformacje, przez które przechodzi bohaterka, gdy z wulgarnej ulicznicy przemienia się w pełną klasy i ekstrawagancji wyrachowaną kobietę-wampa, są mało wyraziste, a scena ekstatycznego tańca niepokojąco przypomina konwulsyjne podrygi. Nie można jednak odmówić Popławskiej warsztatu aktorskiego ani predyspozycji do wcielenia się w rolę Wandy – aktorka ma w sobie dużo elektryzującej energii, dzięki czemu pasuje do roli demonicznej bogini. Czegoś jednak w jej interpretacji brakuje.

Wojciech Kalarus w roli zdominowanego Thomasa odnajduje się zaś znakomicie, a między kreowanymi przez niego i Popławską bohaterami daje się wyczuć erotyczne napięcie i sceniczną chemię. Dzięki temu dialogi – będące clou spektaklu – płyną wartko i naturalnie.

Prosta, minimalistyczna scenografia z wyeksponowaną białą kanapą (przywodzącą na myśl pewne filmy dla dorosłych) dość sugestywnie wyraża idee, jakie przyświecały twórcom spektaklu. Z ich wypowiedzi wynika, że obrali oni sobie za cel przedstawienie problemu przedmiotowego traktowania kobiet – nie tylko w show-biznesie, lecz także w codziennym życiu, które jest nieustannym castingiem. Miał to być „feministyczny manifest”. Idea ta wybrzmiewa silnie na końcu spektaklu, gdy Wanda, upokorzywszy Thomasa, wypisuje sprayem na ścianie motto z Księgi Judyty. Rodzi się jednak pytanie – czy pójście w kierunku takiej interpretacji było słusznym wyborem?

Na powyższe pytanie nie da się udzielić żadnej odpowiedzi, ponieważ u jego podstawy leży błędna teoria, jakoby twórcy spektaklu pokusili się o wybór interpretacji. W tym przypadku bowiem nie ma mowy o indywidualnym podejściu do scenariusza czy poszukiwaniu w nim głębszych sensów. Na scenie przedstawiony został ładny, poprawnie zagrany obrazek ilustrujący – samą w sobie bardzo wymowną – historię. I, niestety, nic poza tym. Zabrakło tu pomysłu, który mógłby wynieść świetny tekst na kolejny poziom interpretacyjny i tchnąć w niego odrobinę świeżości.

Wydaje się, że jednym z podstawowych problemów, z jakimi musiała się zmierzyć Agnieszka Lipiec-Wróblewska, był niefortunny termin premiery – niewystarczająco odległy od wejścia na ekrany kin Wenus w futrze w reżyserii Romana Polańskiego. W tej sytuacji porównania są nieuniknione, a rywalizując z królem polskiej kinematografii, reżyserka została niemal skazana na przegraną.

Na tle przewrotnej, błyskotliwej i ironicznej adaptacji Polańskiego warszawska Wenus prezentuje się po prostu nudno, a kreacja Magdaleny Popławskiej staje się płaska i bez wyrazu w zestawieniu z magnetycznym aktorstwem Emmanuelle Seigner. Porównanie to – być może brutalne – wywołuje przykrą konstatację, że sztuka Ivesa w kobiecych rękach zdecydowanie ucierpiała, podczas gdy męski punkt widzenia przydał jej nowych wartości i… sporo poczucia humoru. W tym kontekście zdanie o boskiej karze wydaje się być adekwatne do wystawianego w Teatrze Konsekwentnym spektaklu – może jego intensywne  eksponowanie na scenie miało być rodzajem samokrytyki złożonej publicznie przez reżyserkę?

Marta Kaszuba, Teatralia Warszawa
 Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 100/2014

Teatr Konsekwentny Warszawie
Wenus w futrze
David Ives
przekład: Jacek Kaduczak
reżyseria: Agnieszka Lipiec-Wróblewska
scenografia i kostiumy: Agnieszka Zawadowska
opracowanie muzyczne: Jan Miklaszewski
reżyseria świateł: Magdalena Górfińska
obsada: Magdalena Popławska, Wojciech Kalarus.
premiera: 23 kwietnia 2014
fot. Kasia Chmura