I Bóg stworzył kobietę (Upadek pierwszych ludzi)

I Bóg stworzył kobietę (Upadek pierwszych ludzi)

Czy Adam ucieszył się, gdy po raz pierwszy zobaczył Ewę? Czy Ewa rozumiała, po co została przysłana do Adama? Jakie relacje łączyły pierwszych ludzi? Z takimi pytaniami próbuje mierzyć się spektakl Upadek pierwszych ludzi.

Trwa budowa pierwszej linii warszawskiego metra. Całą pracę – od elektryki po budowę bramek na Kabatach – wykonuje jeden człowiek. Pierwszy Człowiek. Żeby ułatwić mu pracę, Zwierzchnik zsyła mu do pomocy Kobietę. Traktuje to jak eksperyment. Nie wie bowiem, jak ułożą się stosunki między nimi. Sam z ciekawością, a momentami zaniepokojeniem, obserwuje proces poznawania i docierania się tej dwójki.

Początkowo Kobieta wydaje się bardzo podobna do Człowieka. Chodzi jak on, mówi jak on, naśladuje jego pracę i zachowania. Nie od razu przypadają sobie do gustu, starają się jednak współpracować, bo na to zostali skazani. Dialog między nimi bywa ostry, pełen dziwnego humoru. Momentami niezbyt wyrafinowanego, ale nie można zapomnieć, że zostaliśmy przeniesieni w realia polskiego placu budowy. Z czasem okazuje się, że pojawienie się Kobiety nie do końca ułatwia funkcjonowanie, a wręcz przeciwnie – prowadzi do nawarstwienia problemów.

Aktorzy wcielający się w główne role – Klara Bielawka z Teatru Dramatycznego i Jacek Beler z Teatru Powszechnego – są dobrze dobrani. Wpasowują się świetnie w klimat sceny, pasują do siebie. Przed obojgiem zostało postawione trudne zadanie. Gama emocji, którą przyszło im pokazać na scenie, jest ogromna – od ciekawości i zaniepokojenia, przez zadowolenie i rozkosz, aż do smutku i żalu. Wszystkie uczucia były zagrane bardzo wyraźnie. Czasem zanadto – krzyk momentami męczył. Henryk Niebudek z Teatru Dramatycznego jako Zwierzchnik nie do końca zapada w pamięć. Ale może tak ma być – to na Adama i Ewę skierowane są światła. Bóg jest cichym obserwatorem, ma siłę sprawczą, ale pozostaje „niewidoczny”.

Muzyka, za którą odpowiadają Zofia Chabiera i Christoph Thun, jest integralną częścią spektaklu. Dość oszczędna, a jednocześnie wyrazista i współgrająca z tym, co dzieje się na scenie. Muzycy sami stawali się wręcz aktorami – grali, ale i śpiewali. Efekt tych działań był momentami irytujący.

Tekst Upadku pierwszych ludzi został napisany przez Antoniego Ferencego, który w roli reżysera właściwie dopiero debiutuje. Dramat doceniło już jury Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej i Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Ferencemu udało się dowieść, że mimo znajomości biblijnej historii Adama i Ewy nie wiemy tak naprawdę, jakie były jej początki. Umieszczając historię z Księgi Rodzaju w przestrzeni współczesnej, pozbawia ją wszelkiego patosu. Niejako uczłowiecza pierwszych ludzi. Sprawia, że są mniej obcy, normalniejsi. Ciekawa jest tu relacja między nimi a Stwórcą. To mężczyzna był pierwszy i to on wydaje się bliższy Bogu i ma z nim lepsze relacje. Być może właśnie dlatego mężczyzna cały czas nazywany jest Człowiekiem, a kobieta… tylko Kobietą. W końcu została stworzona wyłącznie po to, by służyć pomocą mężczyźnie.

Dylematy i rozterki pierwszych ludzi łatwo odnaleźć również w dzisiejszej rzeczywistości. Sztuka skłania do refleksji nad współczesnymi rolami. A wniosek, który się nasuwa, wydaje się tyleż zabawny, co smutny – tej kwestii nie udało się nam ustalić od zarania dziejów.

Milena Lenarciak, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 92/2014

Teatr Soho – scena Studia Teatralnego Koło i Teatru Ochoty w Warszawie

Antoni Ferency

Upadek pierwszych ludzi

reżyseria: Antoni Ferency

obsada: Klara Bielawka, Jacek Beler, Henryk Niebudek

premiera: 6 grudnia 2013

fot. archiwum teatru