Błędy wliczone w grę (Coming up)

Błędy wliczone w grę (Coming up)

Dwie islandzkie tancerki (Katrin Gunnarsdottir i Melkorka Sigridur Magnusdottir) zdecydowały się obnażyć kulisy swojej choreograficznej pracy. Koncepcja metatematycznego widowiska sama w sobie nie byłaby niczym zaskakującym, ale poczucie humoru artystek, dystans do samych siebie oraz kilka pomysłowych scenicznych rozwiązań sprawiają, że Coming up ogląda się z przyjemnością. Zagadnienie „tworzenia” okazuje się tematem, który można potraktować lekko, paradoksalnie nie odbierając mu wagi.

Jesteśmy świadkami prawdziwej twórczej męki. Nie jest łatwo zbudować spektakl, który porwie widza, tym bardziej, gdy zabierają się do tego dwie charyzmatyczne kobiety o wyrazistych teatralnych osobowościach, ale też rozmijających się przeważnie wizjach ostatecznego efektu. Tancerki nie boją się odarcia sztuki tańca z przysługujących jej powszechnie atrybutów magicznej lekkości i natchnionego piękna. Osiągnięcie wraz z publicznością momentu kulminacji, uzyskanie jej absolutnego zachwytu okazuje się być efektem rzemieślniczej pracy. Zamiast doskonałości pokonującej cielesne ograniczenia, mamy do czynienia z serią prób, pomyłek, błędów – to realna walka z materią spektaklu, własnym ciałem i oczekiwaniami partnerki. Zagadnienia całkiem poważne, ale potraktowane z tak olbrzymią dawką humoru, że widzowie nie są w stanie zachować powagi. Tancerki decydują się odkryć kulisy swojej pracy, wykazują się przy tym ogromnym zmysłem obserwacyjnym i pomysłowością.

Za pomocą otwartej struktury spektaklu autorki bawią się techniczną stroną widowiska: tworzą muzykę i dźwięki na naszych oczach, oznaczają na scenie punkty orientacyjne kolorową taśmą. Widzimy składowe teatralnego świata, które zwykle pozostają ukryte. Dyskusja na temat przebiegu choreografii toczy się nieprzerwanie. Pomysł na kolejne kroki rodzi się, kiedy tancerki zastygają „w połowie” ruchu: zatrzymane w niewygodnym układzie ciał, rozpoczynają spokojną rozmowę o tym, co może wydarzyć się dalej. Lub przeciwnie – ruch się kończy, muzyka zagłusza głosy, a dwie kobiety zdenerwowane przekrzykują się z dwóch krańców sceny, aby wymyślić sposób, jak pchnąć teatralną machinę dalej. Z wdziękiem rozprawiają się z mitem artysty, na którego spływa gotowa choreograficzna wizja. Są otwarte na to, co dzieje się na widowni, żywo reagują, bez trudu prowadzą publiczność swoim, nieco szalonym, tokiem myślenia/tańczenia. Co wcale nie jest tak częste w tanecznych spektaklach – trudno wyobrazić sobie kogoś innego na ich miejscu, widzimy, że tworzą na bazie własnych doświadczeń. I chociaż przedstawiają rzeczywistość w krzywym zwierciadle, to wkładają w to, co robią, ogromnie dużo z siebie, ze swojego temperamentu i osobowości –doskonale ogrywają własne możliwości i ograniczenia. Są bardzo świadome siebie i silne, choć zupełnie różne. Interesujące jest także to, że ich taniec nie ma wyraźnie zaznaczonej płci, nie kokietuje, nie ma elementów stereotypowo kobiecych. Mimo że skrzy się dowcipem, jest ciekawy sam w sobie, bardzo mocny – zwłaszcza partnerowania i podnoszenia odbiegają od tego, co zwykle oglądamy w damsko-damskich duetach. Gdy już obejrzymy tancerki w „metafizycznych” oparach, rozśmieszy nas spektakularny szpagat, usłyszymy autorską interpretację Edwarda Griega, a przygotowania dogonią wykonanie, tempo spektaklu powolutku zacznie opadać. I kiedy zaczynamy się zastanawiać, czy to aby nie jedna scena za dużo, spektakl się kończy, a scena usiana oznaczeniami z samoprzylepnej taśmy wydaje się pamiętać cały przebieg pokazanej z przymrużeniem oka i… bardzo prawdziwej gry.

Magdalena Kostuś, Teatralia Poznań
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 112/2014

XI Międzynarodowy Festiwal Teatrów Tańca Dancing Poznań

Katrin Gunnarsdottir i Melkorka Sigridur Magnusdottir (Islandia)

Coming up

koncepcja, choreografia i wykonanie: Katrin Gunnarsdottir i Melkorka Sigridur Magnusdottir

premiera: 22 marca 2013

fot. mat. teatru