Bazyliczek Teatr (Wir gegen uns)

Bazyliczek Teatr (Wir gegen uns)

W sercu średniowiecznego miasteczka Bazylea znajduje się maleńki teatr. Fauteuil, bo o nim mowa, jest popularnym teatrzykiem, który na swoich deskach gości spektakle z repertuaru rozrywkowego. Najczęściej wystawiane są tu stand-upy. Nazwa zespołu aktorskiego „Die Impronauten” kusi obietnicą dobrej improwizacji. „Teatralia” złapały haczyk.

Impronauci to grupa składająca się z około 10 osób. Ich głównym zadaniem, jak wskazuje wdzięczna nazwa, jest improwizacja minispektakli. To ta forma sztuki teatralnej, która zawsze wzbudzała mój podziw i ogromny szacunek dla wykonawców. Wolność wyrazu i aktorska swoboda interpretacji otwierają oczy publiczności na bogactwo tego, co teatr może oferować. Widowisko, które zaproponował teatrzyk Fauteuil, było bardzo podobne do tego, co dziś uważamy za pantomimę, a kiedyś było znane jako komedia dell’arte. Zespół jednak dokonał wielu zmian: do etiud przygrywał pianista, który oczywiście improwizował. Wykonawcy nie realizowali jednego spektaklu, ale na wieczór złożyło się kilka etiud, które wymagały czynnego udziału widowni. To od publiczności Impronauci czerpali inspiracje dla swoich gagów.

Można było odnieść wrażenie, że połowa widzów przychodzi tu po raz kolejny, a to całkiem rzetelny wskaźnik dobrej zabawy. W pierwszych etiudach artyści podzielili się na dwa konkurujące ze sobą zespoły, w których członkowie musieli jak najlepiej wykorzystać rekwizyty dostarczone od publiczności. Sposoby używania maski do nurkowania były rozmaite; od roli biustonosza, przez damską torebkę, aż do miski na popcorn. W innej etiudzie konferansjer podzielił zespół  na trzy grupy, z których każda zamieszkiwała kolejne piętro jakiejś kamienicy, a od publiczności zależało, co się znajduje na poszczególnych poziomach. Aktorzy mogli schodzić albo wchodzić na kolejne kondygnacje, mogli się porozumiewać między piętrami, a przede wszystkim musieli wchodzić w improwizacyjne interakcje. Wszystkie etiudy wymagały kreatywności i szybkości. Najzabawniejsza z nich była jednocześnie najbardziej złożona i tym samym najtrudniejsza dla Impronautów. Wymagała zarówno dopasowania do choreografii przeciwników (zespół podzielił się na kilka grup), jak i nadania jej sensu poprzez wymyślane naprędce słowa tworzące zgrabną fabułę. Był to najśmieszniejszy element występu i po nim już nie miałam wątpliwości, dlaczego tak duża część publiczności przychodzi w progi Fauteuil ponownie.

Nastrój miejsca i samego wieczoru przypominała karczmiane zakrapiane noce pod „ciemną budą”. Zapewne dzięki takiej poufałej atmosferze publiczność bez przeszkód dawała się ponieść improwizacjom zespołu. Wykonawcy byli bardzo sympatyczni, ale nie wszyscy mogli pozwolić sobie na pełną swobodę ruchu i wyrażania emocji. Niekiedy narastały między aktorami wyraźne rysy wynikające z nieporozumień na scenie. W tego typu spektaklach na  małe zawahania częściej przymyka się oko niż w teatrze wielkiego formatu. Wśród aplauzu i ogólnej radości publiczność w półmroku mogła pić swobodnie wino i piwo, a ich zaangażowanie i aktywność była nagradzana małymi prezencikami od Impronautów. W tak rozkosznych chwilach bardzo łatwo jest spojrzeć teatrowi prosto w oczy. Bardzo trudno natomiast jest je oderwać.

 

Aleksandra (Pyrkosz) Laskowska, Teatralia Zagranica
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 160/2015

 

Teatr Fauteuil, Bazylea, Szwajcaria

Wir gegen uns

Die Impronauten

obsada: Guido Chudoba, Barbara Deubelbeiss, Wolfgang Dold, Rita Fedler, Johanna Loeffel, Adrian Moor, Diana Schildhorn, Andreas Schurig, Barbara Wenger,

muzyka: Marcel Waldburger, Christoph Mueller

 

Aleksandra (Pyrkosz) Laskowska jest z Teatraliami od początku. Od niedawna pisze z zagranicy. Interesują ją wydarzenia teatralne na terenie Niemiec, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii.