Bańka mydlana

Bańka mydlana

Iwona Kempa przedstawia na scenie tragedie życiowe pięciu kobiet. Pokazuje trudne, przytłaczające historie, w których próżno szukać happy endu. W tym świecie nie ma jednak miejsca na żale, trzeba twardo stąpać po ziemi, gdyż każdy musi żyć ze swoją własną tragedią. Szczęście pojawia się tylko na chwilę, jak promyk słońca w pochmurny dzień i równie szybko znika.

Na niemal pustej scenie znajduje się pięć krzeseł i mikrofonów na statywach oraz pianino. Przestrzeń oświetlona jest jasnym, białym światłem. Pojawia się pięć kobiet. Indywidualne charaktery bohaterek widać już po strojach i sposobie poruszania się. Zaczynają razem śpiewać piosenkę, lecz wydaje się, że każda śpiewa ją osobno – głosy nie zgrywają się w jednolity chór. Scena przedstawia spotkanie pięciu przyjaciółek, jednak nie są to zwykłe, mało znaczące ploteczki. Kobiety, zwrócone w stronę publiczności, ujawniają najbardziej traumatyczne historie ze swojego życia: śmierć ojca, aborcję, zdradę, raka piersi, chorobę i śmierć dziecka. Zdarzenia są niejako odtwarzane na nowo. Koleżanki wcielają się w kolejne role.  Głosy piętrzą się, nakładają na siebie. Otrzymana dzięki temu wielogłosowość przytłacza, męczy, sprawia wrażenie chaosu. Jednak mimo gorzkich doświadczeń, bohaterki zdobywają się na cierpki humor i ironię. Chyba tylko to powstrzymuje je przed załamaniem. Czarny humor dodaje im siły i odwagi, by dalej mierzyć się z przeciwnościami losu – jedna z bohaterek kilkakrotnie wtrąca infantylną, zabawną kwestię: „muszę coś zmienić, przemaluję pokój na różowo”.  Po każdej historii widzowie słyszą piosenkę wykonaną solowo przez autorkę opowieści.

Na podsumowanie spektaklu aktorki śpiewają razem utwór Seksapil, jednocześnie zdejmując peruki, buty, sukienki. Pozbywają się zewnętrznych, sztucznych, kulturowych atrybutów płci, dzięki czemu podkreślają, że to nie makijaż i strój definiują ich kobiecość, lecz charakter, dojrzałość, wewnętrzna siła i mądrość, zdobyte dzięki życiowemu doświadczeniu. Niestety przedstawienie składa się głównie z głośnych, wykrzyczanych scen, przez co brakuje intymności i psychologicznej głębi postaci. Z jednej strony wprowadza to potrzebny, zdrowy dystans, z drugiej jednak męczy widza, wywołuje zniecierpliwienie, nie pozwala na skupienie.

Marta Goławska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 56/2013

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Za chwilę. Cztery sposoby na życie i jeden na śmierć

Peter Asmussen

przekład: Elżbieta Frątczak-Nowotny

adaptacja i reżyseria :   Iwona Kempa

scenografia: Iwona Kempa

scenografia: Anna Sekuła

muzyka i opracowanie muzyczne: Bartosz Chajdecki

muzyka: Dawid Rudnicki

asystent reżysera: Dominika Bednarczyk

inspicjent : Iwona Cieślik

Obsada:

Bożena Adamek (Camilla)

Dominika Bednarczyk (Anette)

Dorota Godzic (Birgitte)

Marta Konarska (Sarah)

Anna Tomaszewska (Tammi)

akompaniament/fortepian: Dawid Rudnicki

premiera: 25 listopada 2012

fot. P. Kubic

Marta Goławska (ur. 1988), absolwentka teatrologii UJ, studentka Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru, w Teatraliach publikuje od 2008 roku, w teatrze najbardziej interesuje się teatrem tańca, scenografią i kostiumami.