„Bądź mądra, nalej wina”

„Bądź mądra, nalej wina”

Shirley to czterdziestoletnia kura domowa, oddana żona i matka. Ani piękna, ani brzydka – zwyczajna. Kuchta, która wlazła na ołtarz sztuki i niczym Horacy poucza nas, by „chwytać dzień”, iść za głosem serca, bo nie wiadomo, co przyniesie jutro. Zatem„bądź mądra, nalej wina”[1].

Jest taka jak my. Wraz z mężem, obdarzonym temperamentem winniczka, prowadzi życie typowe dla angielskiej klasy średniej. On pracuje, ona dba o dom. On czyta gazetę, ona, obierając ziemniaki,  marzy o tym, by on odkrył jej clitoris. Wszystko zmienia się, gdy przyjaciółka, feministka Jane, daje jej w prezencie „odbezpieczony granat” – dwutygodniową wycieczkę do Grecji.

„Odbezpieczony granat” – czyż nie brzmi to śmiesznie? Pomyśl jednak czytelniku: czy to sformułowanie nie oddaje idealnie sytuacji Shirley? Bo co ma zrobić? Pojechać?! Nie, broń Boże, nie mogłaby zostawić męża samego na całe dwa tygodnie. Co biedny będzie jadł? Kto będzie po nim sprzątał? Wreszcie, co powiedzą ludzie na to, że jedzie sama na wakacje? Na pewno jedzie uprawiać seks! Po cóż by innego?!

Shirley mimo wszystko jedzie i… nie wraca. W Grecji odkrywa siebie i uczy się na nowo czerpać radość z życia, pić wino i na chwilę zapomnieć o otaczającym świecie. Według Izabeli Noszczyk, odtwórczyni tytułowej roli, spektakl Willy’ego Russella „to opowieść o ludziach, którzy zapominają, kim są i po co żyją. Ta historia zachęca, aby zastanowić się nad sobą i próbować coś zmienić. Może pójść za głosem serca? Może zrealizować jakiś szalony pomysł? Po prostu postawić sobie nowe wymagania! A jeśli nawet kończy się to czasem porażką, to ona przecież nas czegoś uczy…”.

Shirley Izabeli Noszczyk jest zabawna i wzruszająca. To urocza, gadająca do ściany wariatka. Widać, że rozumie swoją bohaterkę (Ach! Czy aktorzy nie są właśnie kimś takim jak Shirley? Przecież publiczność to niemająca głosu ściana, której zwierzają się z małych i dużych tragedii. Zresztą, czy każdy z nas nie jest Shirley Valentine? Nie rozmawiamy, tylko wygłaszamy monologi, nie słuchamy się nawzajem. Człowiek człowiekowi ścianą!). Aktorka rozkochała w sobie widzów od pierwszej chwili. Ośmielę się powiedzieć, że przy pomocy noża i ziemniaka, nonszalancko popijając wino, zrealizowała buńczuczne marzenie Konrada i na chwilę zawładnęła naszymi duszami. Wszyscy z zapartym tchem obserwowali, jak z auto-matki zmienia się w grecką boginię. Wybaczyć jej nawet można to, że zaśpiewała Dwie Bajki.

Na XI Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Niezależnych w Ostrowie Wielkopolskim Izabela Noszczyk otrzymała wyróżnienie za „odwagę stania się Shirley Valentine”. Zobaczyć spektakl naprawdę warto, pytanie tylko: czy macie odwagę zobaczyć na scenie samych siebie?

Katarzyna Smyczek, Teatralia Łódź
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 39/2012

Teatr Scena Poczekalnia w Łodzi

Shirley Valentine

Willy Russell

reżyseria: Robert Czechowski

opracowanie muzyczne: Damian-Neogenn-Lindner
asystent reżysera: Sebastian Nowicki
obsada aktorska:
Shirley Valentine: Izabela Noszczyk

premiera: 26 lutego 2010 roku



[1] Łac.: Sapias, vina liques (Horacy, Carmina I, 11).