Bad (Goodman)

Scena Miniatura Teatru im. Słowackiego została zamieniona w klatkę. Wkraczamy do surowej przestrzeni na pograniczu więzienia i osiedla, gdzie lepiej nie kręcić się wieczorami. W głębi znajduje się okno, przez które możemy zajrzeć do mieszkania. Starszy mężczyzna ogląda telewizję. Wchodzi żona, wymieniają kilka zdań, mężczyzna wynosi śmieci, kobieta chce iść spać, kiedy wpada zamaskowany napastnik i strzela do małżeństwa. Bohaterowie padają, a strzelec rozsiada się, jak ojciec rodziny, w fotelu. Światło gaśnie.

Tomi Perez, narrator Goodman, opowiadania współczesnego, izraelskiego poety Etgara Kereta, w otwierającym monologu zadaje pytanie o motywy zbrodni. Jak w trójce młodych ludzi, Izraelczyków, zobowiązanych do odbycia służby wojskowej zrodziła się potrzeba przemocy? W retrospekcji oglądamy Amira Goodman, Dafne Avraham i Tomiego, którzy planują ucieczkę z wojska. Bawią się, strzelając do wyimaginowanych celów. Dafne, przebrana za izraelską kobietę, kusi, a następnie torturuje swojego masochistycznego dowódcę, dla którego, jak się później okaże, epizod w armii był tylko nieistotną chwilą. Tylko Tomi nerwowo próbuje załadować broń. Jednak czy to onieśmielenie panującą wokół agresją, czy może Amir tak na niego wpływa? W paczce przyjaciół również formułują się struktury władzy i dominacji, a Goodman – chłopak jak z amerykańskiego magazynu: przystojny, pewny siebie, wygląda jak urodzony przywódca. Jedyną rysą na jego życiorysie jest sieroctwo – wychowali go rodzice Tomiego. Ta zależność później okaże się kluczowa – padnie bowiem podejrzenie, że to on zabił.

Sceny obrazujące działania wojenne rozegrane są w surowej, niemal reportażowej atmosferze. Krótkie, urywane dialogi napędzają akcję. Właśnie to mogłoby być siłą tego spektaklu: pokazywanie ludzi skazanych na przemoc, oddychających przemocą, żyjących w tempie wystrzałów z karabinu. Niestety reżyserka, Agata Dyczko, próbuje szukać moralnych przyczyn zepsucia swoich bohaterów i odnosi porażkę. Każe im przemawiać jak w sądzie, pozostawiając jednak te sceny bez komentarza. Mają one dowodzić winy, pokazywać w jaki sposób działa pamięć wydarzeń? A może za wszystkim stoi trauma? Odpowiedzią na to może być przybycie pana prokuratora, który w nienagannym, niebieskim garniturze wygłosi mowę na temat domniemanego winowajcy. Robi to w sposób na tyle przekonujący, że później wszystkie kontrargumenty będą wydawać się niedorzeczne.

Niejednoznaczności, o które walczyła reżyserka, miały szansę zaistnieć w obrazie, a nie w słowie. Wyrazisty, komiksowy, daleki od patosu styl pisarski Kereta został pozbawiony mocy. Podczas gdy dialogi toczą się wartko, monologi przypominają „opowieści o dwuznacznych emocjach”, o których jednak tylko słyszymy – nie możemy ich zobaczyć (choć wyjątkiem może tu być rola Antoniego Milanceja jako Goodmana). W efekcie powstaje spektakl przegadany i pełen wizualnych klisz. Obskurne i niebezpieczne osiedle, kobiece nogi oplecione wokół przystojnego żołnierza oraz cierpiąca matka, która z bólu rzuca talerzami, współtworzą z sentymentalnymi i ckliwymi monologami obraz banalny, by nie powiedzieć – nudny w swojej przewidywalności.

Goodman, gdyby naprawdę został badmanem, mógłby przerażać. Mógłby stać się symbolem braków w systemie, symbolem złego życia, wychowania, w końcu porzucenia. Każe się nam jednak współczuć jemu i całemu światu, który go skrzywdził. Czy umiemy to zrobić?

Julia Lizurek, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” nr 118/2014

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Etgar Keret

Goodman

adaptacja sceniczna: Jan Burzyński

reżyseria: Agata Dyczko

scenografia i kostiumy: Tomasz Walesiak

koncepcja światła: Tomasz Walesiak

muzyka: Wieszcze Niespokojne

konsultacje ruchowe: Krzysztof Jędrysek

obsada: Rafał Sadowski (Tomi Perez), Antoni Milancej (Amir Goodman), Karolina Kamińska (Dafne Avraham), Lidia Bogaczówna (Matka), Maciej Jackowski (Zły porucznik), Rafał Szumera (Prokurator)

premiera: 22 listopada 2014

fot. materiały teatru

Julia Lizurek, rocznik 1990, studentka wiedzy o teatrze, poszukiwaczka poezji w życiu i w teatrze.