Babskie sprawy (WROSTJA 2013)

Babskie sprawy (WROSTJA 2013)

Blok spektakli towarzyszących Wrocławskim Spotkaniom Teatrów Jednego Aktora w tym roku opanowały kobiety. Wszystkie trzy monodramy stanowiły historie młodych dziewczyn, które z różnych powodów miały pretensje do świata. I nic dziwnego, skoro jedna z nich jest wychowanką domu dziecka, druga w wieku 15 lat udała się na wojnę jako pełnoprawny żołnierz, a trzecia stała się więźniem we własnym kraju.

Jako pierwsza swój projekt zaprezentowała Aleksandra Miska. Bohaterka Marzenia Nataszy pewnego dnia zapragnęła sprawdzić, czy skok z trzeciego piętra spełni jej tytułowe marzenie. Poniekąd spełnił, kiedy po eksperymencie wylądowała w szpitalu, a tam odwiedził ją dziennikarz Walery. Dziewczyna zakochuje się w nim bez reszty przede wszystkim dlatego, że jako pierwszy zainteresował się jej pragnieniami. Potrzeba nawiązania więzi z drugą osobą, która dla wychowującej się w domu dziecka nastolatki była determinująca, doprowadza do tragedii. Dopiero wtedy dowiadujemy się, że opowiadanie nie było spontaniczne, ale wynikło z obowiązku. Monolog to w rzeczywistości zeznania przed sądem, które dziewczyna składa, by obronić się przed zarzutami i uzyskać przychylność decydentów. Nie wyraża jednak skruchy, lecz tłumaczy swój czyn (wraz z koleżankami z „bidula” brutalnie zatakowała partnerkę Walerego) trudną sytuacją życiową. Choć słowa wypowiadane przez Aleksandrę Miskę niejednokrotnie są wulgarne – co dodaje wykreowanej postaci autentyzmu – to pod maską silnej i zdeterminowanej młodej kobiety kryje się niewinna i skrzywdzona przez los dziewczynka. Nie poznajemy wyroku sądu, a zamysłem twórców monodramu jest zapewne to, by również widzowie mieli problem z jednoznacznym potępieniem lub obroną Nataszy.

Historia opowiedziana w drugim spektaklu nie przynosi już takich dylematów moralnych, za to również stanowi pewną dychotomię – pomiędzy kobietą a żołnierzem. Przed takim tożsamościowym wyborem staje bohaterka monodramu Malowane w wykonaniu Małgorzaty Dwulit. Projekt inspirowany powieściami Wojna nie ma w sobie nic z kobiety Swietłany Aleksijewicz i Dziewczyny wojenne Łukasza Modelskiego to opowieść o walce. Nie tylko tej na froncie, do której zgłasza się bohaterka już w wieku 15 lat, lecz także tej, którą podejmuje sama ze sobą, gdy mówi: „a my jeszcze chciałyśmy być piękne” i opisuje wojskowe realia. Dwulit wmaszerowuje najpierw w mundurze, jednak w miarę upływu czasu przebiera się, by ostatecznie zapleść warkocze, przywdziać sukienkę, kolczyki, buty na obcasie i zejść ze sceny jako kobieta, a nie żołnierz. W jej historii co rusz pojawiają się refleksje nad kobiecością żołnierza i żołnierskością kobiety, np. nad strachem przed okaleczeniem, który wynikał ze świadomości, że okaleczona kobieta to nie to samo co okaleczony mężczyzna – ona staje się przez to gorsza, a on wyrasta na bohatera. Wojnę udaje jej się przeżyć, doświadcza jednak wielu tragedii, tracąc kolejno przyjaciółki oraz „brata krwi”, z którym łączy ją nie tylko udana transfuzja, lecz także pierwsza miłość. Małgorzata Dwulit świetnie poradziła sobie z wykreowaniem postaci młodej, jeszcze niedoświadczonej, ale już wkrótce ciężko doświadczanej przez los. Sprawnie połączyła cechy kobiety i żołnierza. To z całą pewnością najbardziej udany spektakl spośród trzech omawianych.

Ostatnia swój monodram – Tam – przedstawiła Kamila Winkler. Tytułowe Tam to Europa, do której usilnie stara się dostać obywatelka komunistycznego państwa. To magiczna kraina, która zresztą finalnie rozczarowuje, podobnie jak rozczarowuje sam spektakl. Młoda aktorka zdecydowanie zbyt często krzyczy i choć mówi o nienawiści do systemu politycznego, trudno nie odnieść wrażenia, że o wszystko obwinia swojego rozmówcę lub też nas, widzów. Zwraca się do ojca, a zatem tym bardziej niezrozumiała staje się agresja, z jaką wypowiada każde kolejne zdanie. Wszechobecny krzyk niekoniecznie wyraża najwięcej emocji. Nie ratuje sytuacji muzyka puszczona w finale, która być może miała wzruszać – w dwóch wcześniejszych spektaklach końcowe fragmenty występów były przejmujące, natomiast Kamila Winkler swoim sposobem ekspresji nie wywołuje większych emocji. Historia jej bohaterki staje się przez to mało czytelna i choć model postaci jest zbliżony do bohaterek poprzednich monodramów, to ich krzyk, wypowiedziany szeptem, staje się paradoksalnie bardziej doniosły.

Katarzyna Mikołajewska, Teatralia Wrocław
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 73/2013

WROSTJA – Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora (18–21 października 2013)

blok spektakli towarzyszących:

***

Marzenie Nataszy

Aleksandra Miska

wg Jarosławy Pulinowicz

***

Malowane

Małgorzata Dwulit

na podstawie powieści Swietłany Aleksijewicz „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”
scenariusz: Małgorzata Dwulit, Katarzyna Sygitowicz-Sierosławska
reżyseria: Katarzyna Sygitowicz-Sierosławska
opracowanie muzyczne: Maciej Sierosławski

***

Tam

Kamila Winkler

na podstawie tekstu Nicolety Esinencu „Fuck you, Eu.Ro.Pa!”
scenariusz, reżyseria: Małgorzata Paszkier

Katarzyna Mikołajewska – rocznik 1989, absolwentka kulturoznawstwa i studentka filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim, w „Teatraliach” od 2010 roku, współpracuje także z portalem e-splot oraz z Nową Siłą Krytyczną. W teatrze lubi być intelektualnie przeczołgana. Najlepiej przez Warlikowskiego.