Autobus intertekstualny (Autobus RE//MIX)

Autobus intertekstualny (Autobus RE//MIX)

Motyw autobusu mógłby przywołać tematykę mocno już wyeksploatowaną i utartą w kulturze, jednak nie w przypadku Autobusu zaproponowanego przez poznańską Strefę Ciszy. Nie będzie szalonej jazdy rodem z obrazu Bronisława Wojciecha Linkego i napędzającej ją ekfrazy Jacka Kaczmarskiego. Nie będzie nawet uprzedmiotawiających podmiot megafonów z Poczekalni. Czego zatem się spodziewać? Po raz pierwszy nie mogłem znaleźć dobrze pasującego klucza u autora Krzyku. Kwestia tym bardziej zadziwiająca, wszakże Autobus jest remiksem – intertekstualnym dialogiem ze spektaklem warszawskiej Akademii Ruchu. A ciężko znaleźć w Polsce artystę, który podobnie jak Kaczmarski z namiętnością grzebałby w wątpliwościach tradycji.

„To doświadczenie ekstremalne, niedające się w sposób jednoznaczny zdefiniować ani jako spektakl, ani jako performance”to tylko niewielki fragment zapowiedzi, jaki można znaleźć w programie Sceny Roboczej. Z tym stwierdzeniem – jakkolwiek niejasnym i rozmytym – nie można się nie zgodzić. Co zrobić, ażeby uczynić je bardziej przejrzystym? Po prostu wyrzucić jedno – przewartościowujące całość – słowo, celowo nie zdradzę jeszcze, które dokładnie. Uwielbiamy przestrzeń „pomiędzy”, kochamy się w niezrozumiałym, udając poszukiwania sensów ukrytych. Nadal nie potrafimy odnaleźć się w żadnym konkrecie. Formalnie taką pozycję przyjmuje ten spektakl, dokładając kolejną cegiełkę do – potężnej – mitologii à la polonaise. Pozornie na sporą niekorzyść atrakcyjności spektaklu. Niedosyt pozostaje wiernym towarzyszem widza, któremu wybrzmiewa w głowie jedno pytanie: dlaczego nie można usiąść w tej przestrzeni – stylizowanej na pewnego rodzaju cliché poczekalni polskiego dworca PKS – razem z tymi ludźmi? Dlaczego to, co teraz tylko brzmi w uszach, nie może ich rozsadzić? Wspaniała okazja, aby wyobrazić sobie uczucia, które mogłyby się tam – wśród nich – narodzić. I znów estetyka jest od nas szybsza, a spojrzeć w oczy należy szczerze: „doświadczenie” czy jednak tylko „przeżycie” ekstremalne?

Wspaniały jest za to koncept – zaskakujący i skrajny emocjonalnie. Czy to jeszcze jest „język”? Czy tu jeszcze w ogóle istnieje jakaś „tożsamość”? Doskonała realizacja egzystencjalnej pustki, tej samej, przed którą drżał Ionesco w swoich sztukach. To duży sukces, wszak milczenie jest prawdziwym silnikiem tego autobusu. Motorem napędowym w tej pozornej przejażdżce szaleńców, która śni się zahipnotyzowanemu widzowi. Jakże się pragnie poczuć ten autobusowy ścisk, zapach, szelest ubrań i wieczny problem z miejscem. Nieodżałowana to chęć odnalezienia siebie samego na płótnie Linkego, by znaleźć się wśród przerażających karykatur, strzępków narodowej przynależności. To potężna ochota, by współtworzyć te drastyczne kompozycje – „godne płócien Boscha czy Bruegla” – i, tak jak słusznie pisze Diana Wasilewska, niemalże obcych sztuce polskiej.

Spektakl, przygotowany przez aktorów Strefy Ciszy, to jedna z odsłon cyklu RE//MIX, mającego na celu interdyscyplinarne aktywowanie projektów, które w dość znaczny sposób wpływały na twórców obecnych. Oddziaływanie zapewne jeszcze się nie zakończyło, a poznańska grupa chętnie utwierdza pomost łączący ją z prekursorem – w tym wypadku legendarną Akademią Ruchu. „Z perspektywy czasu (…) odkrywamy wiele tych świadomych i nieuświadomionych inspiracji, a nawet polemicznych odniesień”. Aż chce się uruchomić narzędzia Lęku przed wpływem Harolda Blooma. Oczywiście nie pora na dogłębną analizę całokształtu twórczego na polu korelacji i nawiązań, jednak w takim intertekstualnym – lub bardziej postmodernistycznie: interdyskursywnym – ujęciu być może broni się, nazwana przeze mnie, „nieśmiałość formalna”. Przetransponowanie miasta do sali teatralnej jest naddaniem sensów. Jest ową walką (która kreuje pozory nieatrakcyjności) z Mistrzem, elementem nowym i całkowicie autorskim, obrazującym próbę oderwania, odcięcia i wyzwolenia. Temat pozostaje ten sam, a element nowy ujawnia się w sposobie jego realizacji. To uzasadniałoby, dlaczego widz jest jeszcze „obok”. Najwyraźniej nie czas na „w”, które – jeśli zawierzymy badaniom amerykańskiego uczonego – ma dużą szansę nastać.

Jest jeszcze jedno. Drzwi otwierają się za szybko i – w przypadku poznańskiej Sceny Roboczej – za szybko pojawia się czerwień ścian. Jeśli nie dane jest do owego autobusu wejść, to chyba warto zapatrzeć się w niego przez te czterdzieści minut. Pozostaje niepokój.

Paweł Marciniak, Teatralia Poznań
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 57/2013

Teatr Strefa Ciszy w Poznaniu

Autobus RE//MIX

scenariusz: praca zespołowa

reżyseria: Adam Ziajski

scenografia: Adam Wojda

obsada: Alicja Piotrowska, Piotr Kamiński, Adam Wojda

produkcja: Komuna//Warszawa

premiera: 9 grudnia 2012

premiera poznańska: 16 lutego 2012