Anatomia Hamleta po słowacku

Anatomia Hamleta po słowacku

Dwa taborety, gong zawieszony na drewnianej konstrukcji, dwa kije, kielich, chusta w kwiaty, kawałek tkaniny z frędzlami i dwie czapki – to kompletna lista rekwizytów potrzebna dwóm aktorom (Peter Čižmár, Peter Cibula) ze słowackiego Divadlo Kontra, żeby w dwie godziny przedstawić historię Hamleta.

Aktorzy wcielają się w różne role na zasadzie losowej, to znaczy, że grają właśnie taką, jaka wypada im z toku dramatu – Hamleta, Królową, Rosencrantza lub Ofelię. W efekcie każdy aktor gra każdą postać. Pomysł to niezwykle ciekawy, wymagający od aktorów nadludzkiego wysiłku i niewiarygodnych umiejętności. Co najciekawsze, ten wysiłek widz ma możliwość oglądać naprawdę z bliska. Na kilku metrach kwadratowych, w przestrzeni gdańskiego Teatru w Oknie, twórcy grają właściwie tuż koło widowni, co dodatkowo komplikuje zadanie, gdyż takie skondensowanie widzów i aktorów w małej przestrzeni znacznie utrudnia koncentrację. Jednak słowaccy aktorzy wychodzą z tego obronną ręką. Ani twarze widzów, metr od nich, ani gwar miasta słyszany ciągle z ulicy, ani kilkanaście występujących postaci nie deprymują ich ani przez chwilę. Wprost przeciwnie, grają fantastycznie, a koncentracja i precyzja, z jaką to robią, jest równie duża jak ilość przeszkód, z którymi muszą się zmierzyć. W pamięci na długo pozostanie mi scena z grabarzami czy spotkania Hamleta z matką. Nastrój opowieści budowany jest światłem, które w niesamowity sposób wyodrębnia szczegóły, rysy twarzy aktorów i ich gesty. Jest ono niezwykle fizyczne, gdyż taka bliskość aktora i widza sprawia, że widzimy każdy szczegół fizjonomii aktorów. Dzięki tej fizyczności historia staje się niezwykle prawdziwa, sensualna i zapadająca w pamięć. I nie szkodzi,  że nie ma tu mowy o jakiejś nowej, odkrywczej interpretacji arcydzieła Stratfordczyka. To, co widzimy na scenie, wciąga nas i nie pozostawia obojętnymi.

Słowacki Hamlet jest dowodem na to, że dramaty Szekspira wymagają przede wszystkim wybornego aktorstwa. Tam, gdzie się ono pojawia,

nieważne jest nic innego, bo w centrum Szekspirowskiego świata zawsze znajduje się człowiek. W tym przypadku nawet dwóch, a wokoło – jak policzyłem w czasie oklasków – kolejnych dwudziestu siedmiu szczęśliwców. Tak, zdecydowanie szczęśliwców.

 Tomasz Domagała
Internetowy Magazyn „Teatralia”. Dodatek festiwalowy do numeru 66/2013
„Shakespeare Daily. Gazeta Szekspirowska” nr 4, dnia 4 sierpnia 2013

DIVADLO KONTRA
HAMLET
Adaptacja, reżyseria, scenografia i kostiumy: Klaudyna Rozhin
Przekład: Zora Jesensk