Ambasada – dni otwarte (filia w Białymstoku)

Ambasada – dni otwarte (filia w Białymstoku)

Uciekam od problemów, uciekam od świata. Kupuję bilet, rejestruję się na stronie internetowej, wypełniam krótki formularz – pierwszy, ale – jak się okaże – nie ostatni tego dnia. Chcę stać się częścią Ambasady, choć jeszcze nie mam świadomości, czym to poskutkuje. Nieznane kusi jak nigdy dotąd.

To niełatwe zadanie. Jak pisać o tym spektaklu, by nie zdradzić zbyt wiele osobom, które jeszcze go nie widziały, a raczej nie doświadczyły (gorąco namawiam do odwrócenia tego stanu), bo to nie przedstawienie z gatunku tych, które się po prostu ogląda. Gra, bo tak chyba można określić interaktywny spektakl Teatru Usta Usta Republika, toczy się o najwyższą stawkę. Wraz z innymi śmiałkami ubiegam się o azyl w tytułowej Ambasadzie. Wszystkie nasze działania i odpowiedzi udzielone podczas godzinnego przedstawienia mają dookreślić i znaleźć potencjalnego kandydata do zamieszkania w Ambasadzie.

Sekretarz Ambasady, który wcześniej smsowo informuje o miejscu spotkania, ściśle tajnym dla zwykłych śmiertelników, formuje nas w czteroosobowe grupy. W tym gronie wkraczamy do wnętrza budynku (na Dniach Sztuki Współczesnej rolę Ambasady pełnił Pałac Branickich) i rozpoczynamy wędrówkę po jego zakamarkach. Przewodniczą nam pracownicy Ambasady, służbiści do szpiku kości („To państwo się znają?! Ja nie wiem, co pan Ambasador na to…”), którzy w mniej lub bardziej zamierzony sposób („Pań tu w ogóle nie powinno być!”) ujawniają kolejnych jej mieszkańców. Na każdym kroku formularz, latarką po oczach i jeszcze tylko kilka pytań, które mają stwierdzić, czy na pewno się nadajesz i dlaczego właśnie ty powinieneś tam zostać.

Ambasada to podróż przez ludzkie historie, często pełne bólu i niezrozumienia. To również bardziej dosłowna podróż, korytarzami „Wersalu Podlasia”, jak bywa nazywany Pałac Branickich, od lochów aż po sale balowe. Teatr Usta Usta Republika wykreował wielką, dopracowaną w każdym szczególiku machinę (naprawdę duży ukłon za logistyczne opracowanie tematu), w której chwilami zatracało się poczucie brania udziału w teatralnym spisku a myślało, że to prawdziwe życie. Pytanie, na ile odpowiedzi uczestników miały wpływ na rzeczywisty przebieg spektaklu? I, czy, tak jak powiedział jeden z urzędników, ściany naprawdę maja oczy i uszy?

Jeszcze jedna ważna rzecz – pamiętaj, drogi widzu, że okazywanie jakichkolwiek uczuć nie jest mile widziane w Ambasadzie. Jedna z moich współtowarzyszek opłaciła to wydaleniem z siedziby i zakończeniem teatralnego „postępowania rekrutacyjnego”. We trójkę poszłyśmy dalej, przy czym jako jedyna zostałam zaproszona do gabinetu, gdzie przy wtórze mrocznej muzyki dobiegającej z głośników i świetle stylowej lampy, polecono mi napisać list pożegnalny. „Nie zawsze wychodzi się tymi samymi drzwiami, co wchodzi” – usłyszałam. „Przyglądaliśmy się pani przez cały czas. Będziemy się kontaktować.” Czyżbym okazała się idealną kandydatką do Ambasady? Chyba pora rozejrzeć się za przytulną piwniczką…

Agnieszka Domańska, Teatralia Trójmiasto
Internetowy Magazyn "Teatralia" numer 104/2014

29. Dni Sztuki Współczesnej w Białymstoku
Teatr Usta Usta Republika w Poznaniu
Ambasada
scenariusz: Wojciech Wiński, Ewa Kaczmarek, Kamil Macejko
reżyseria: Wojciech Wiński
kostiumy: Ilona Binarsch
muzyka: SNOWMAN
obsada: Ewa Kaczmarek, Marta Marchow, Marianna Piskorz, Roman Andrzejewski, Krzysztof Blok, Paweł Jerzy Bocian, Grzegorz Ciemnoczołowski, Kuba Kapral, Wojciech Luchowski, Łukasz Muciok, Remigiusz Najewski, Michał Paszkowski, Łukasz Pawłowski, Mikołaj Podworny, Jakub Szkoski, Artur Śledzianowski, Maciej Włodarczyk, Dariusz Zakrzewski
premiera: lipiec 2007
fot. mat. teatru