Alternatywna Alice (Alicja)

Alternatywna Alice (Alicja)

Alicja poznańskiego Teatru Fuzja równie dobrze mogłaby mieć inny tytuł. Brzmiałby: wszystko, co chcielibyście zobaczyć w teatrze, ale boicie się spuścić ze smyczy wyobraźnię. Uliczne widowisko, ze względu na bajkową tematykę, zachwyciło przede wszystkim dzieci, ale poprzez bogactwo dekoracji, rekwizytów i kostiumów dorośli także nie szczędzili braw.

Spektakle plenerowe rządzą się własnymi prawami. Tu wszystko musi być grane „na szeroko” – wypowiedziane głośniej, pokazane bardziej wyraziście. Najbardziej nawet wyrafinowane niuanse warsztatu aktorskiego i drobne gesty, które w zamkniętej sali teatralnej doskonale widać także z ostatniego rzędu, pod gołym niebem przestają mieć rację bytu. Stąd też jednym Alicja przypadnie do gustu ze względu na prosty, czytelny komunikat i brak jakichkolwiek dłużyzn, innym natomiast wyda się przedstawieniem zbyt grubo ciosanym. Niezależnie od tego, komu w tym sporze przyznamy rację, należy stale mieć na uwadze specyfikę przedstawienia ulicznego, ponieważ tylko dzięki temu przyjmiemy odpowiedni punkt widzenia.

Fabuła opiera się oczywiście o Alicję w Krainie Czarów Lewisa Carrolla, a treść powieści w dużej mierze oddana jest dosyć wiernie. Eksperymenty rozpoczynają się głównie w sferze formy. Czegóż tu nie ma… Króliki na rowerach. Alicja śmigająca na wrotkach. Wielkie, kolorowo podświetlane, dmuchane grzyby. Ruchome platformy i rusztowania na kółkach. Karty do gry, przerastające dorosłego człowieka. Długo można by jeszcze wymieniać, ale nie w tym rzecz. O wiele istotniejsze, jaki efekt ma wywołać nagromadzenie tych wszystkich cudów. Nasuwa się mianowicie interpretacja, zgodnie z którą mała bohaterka wcale nie musi już dotrzeć aż do Krainy Czarów, aby doświadczyć tylu niezwykłych przygód. Rejonem pełnym magii staje się teraz teatr. Nieważne, że plenerowy. A może i lepiej – okazuje się bowiem, że mijany za dnia białostocki Rynek Kościuszki nocą przeobraża się w fantastyczną architekturę, która z powodzeniem mogłaby pretendować do miana pałacu okrutnej Królowej Kier.

Alicja na pierwszy rzut oka wydaje się  spektaklem lekkim, łatwym i przyjemnym, bez większych ambicji właściwych teatrom stricte dramatycznym. Tymczasem prezentacja Teatru Fuzja w pewien sposób wpisuje się w motyw przewodni tegorocznej edycji DSW: polifonie/ narracje alternatywne. Otóż sposób prowadzenia opowieści wolny jest od opresyjnego naddatku. W praktyce znaczy to mniej więcej tyle, że choć akcja toczy się nieprzerwanie, koniec końców zagarniając wyobraźnię obserwatorów, a wszystkich zgromadzonych na płycie Rynku obowiązują jasne zasady, jak choćby zachowanie ciszy, to i tak nikomu nie da się narzucić określonego odbioru. Wejście niebiletowane, więc nawet przypadkowy przechodzień może przystanąć na chwilę i oglądać. Sęk w tym, że każdy może też odejść,kiedy chce i zwyczajnie zignorować teatralny komunikat. Sądząc jednak po ilości osób, które zostały do samego końca pokazu, alternatywna forma narracji okazuje się całkiem skuteczna.

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 105/2014

29. Dni Sztuki Współczesnej w Białystoku
Teatr Fuzja w Poznaniu
Alicja
reżyseria: Anna i Tomasz Rozmianiec
scenografia: Ryszard Woźniak, Agnieszka Gierach i zespół
muzyka: Artur Sosen Klimaszewski
kostiumy: Alicja Zygadlewicz, Anna Rozmianiec
obsada: Ewa Prądzyńska, Joanna Janicka, Agnieszka Mikulska, Alicja Zygadlewicz, Michał Kozłowski, Mateusz Kostecki, Filip Kwiatkowski, Rafał Orłowicz, Piotr Wojtyniak
premiera: 28 lipca 2012

Agnieszka Dziedzic – rocznik 1987, studentka dramatologii – UJ, od 2008 roku związana Internetowym Magazynem Teatralnym „Teatralia”, gdzie publikowała swoje teksty i pełniła funkcję redaktora oddziału Kraków. Interesują ją „błędy” w sztuce – teatr, który nie chce być modny, architektura, która potrafi odstraszyć, literatura, która bredzi, choć czyni to z urokiem. A ostatnio także teatr lalek.